wtorek, 26 lipca 2011

The end of previous post.

więć Skończę tak jak obiecałąm. Film genialny i strwierdzam to, mimo, że nie oglądnełyśmy końca. Limit nam się skończył i nie chciało nam się resetować rutera. Ogólnie poszłam od C. ok godziny 20.30 :D
Nie chiało mi się siedzieć i patrzeć jak B. gra w gre "Horses 2" :p. I tak ogólnie to siadlam późniek na kompa i Tv. I tak zakończył się mój dzień. Oczywiście z C., B. i Al. było mnustwo śmiechu. Postanowiłyśmy, że do galerii pojedziemy o 18.00 bo o 12.00 mam ortodąte, a o 16.30 fryzjera. Po powrocie od mojego "mistrza strzyżenia" pojedziemy na zakupy. No a z racji tego, że jadę do fryz. to na pewno napiszę wam notkę  wstawię zdjęcia mojej nowej fryzurki :D
A.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Caroline, Beth, Aleksandra...whta i have with us??

Witajcie. Dziś cył dzień, pełen zawrotnych sytuacji. Zacznijmy od tego, że miałyśmy iść do galerii, bo Caroline chciała zobaczyć nowy wymiar mody, tj stradivarius. Ja postanowiłam jej toważyszyć, tak szczerze to nie miałam żadnego wyboru. Wziełam kasę na fioletową maryarkę, ubrałąm się w moją czarną z diamencikami < pstryk>.I tu C. dzwoni z tekstem " Totalna zmaiana planów". Postanowiłyśmy, że Kiedy C. ogarnie pokój wpadam do niej. A tu z ni z gruchy, ni z pietruchy pojawia się Al. i mówi " B. mówiła, że wbijamy do cb.", ja lekko oszołomiona pytam " Co??".  Ludzie "co ja z nimi mam?!" U C. wyjaśniło się, że to C. powiedziała B., która powiedziała Al. że mamy wpadać do mnie czyli A. Ajajajajaj... Potem spędziłyśmy pobyt u C. na oglądaniu "Burleski".
Dokończę jutro, bo czas mnie naglii i muszę iść.
Ania

niedziela, 24 lipca 2011

This is my title.

Witajcie. Dzisiejszy dzień był całkowicie męczący. Rano wstałam o 11. O godzinie 11.30 zjadłam śniadanko. Ohh... paróweczki... Po śniadaniu wybrałam ciuszki, bo dziś miałam imieniny babci. Wybrałam moją sukienko-tunikę z Rezerved w koloże granatowym, rasjstopy w tym samym odcieniu i czarne Oxfordy z Deichmann'a. Założyłam też NOWY pierścionek z Sixa ( po przecenie) i mam teraz zielony palec, ponieważ się odbarwił. Wiem już dlaczego tak urokliwy pierścień miał tak zdumiewająco niską cenę. Na imieninach u babci było jak na... imieninach u babci. Rozmowy. Śmiechy. Nudy.A po babci pojechaliśmy spontanicznie do Tarnovii. Tata nakupił strasznie dużo rzeczy bo mama stwierdiła że posiada on bardzo brzydką garderobę. Ja kupiłam( znaczy mama :D) w Stradivaliusie ( nareszcie otwarte) taką zajeżystą czarną sukienkę, która po boku ma skórę :D. Ale mierzyłam jeszcze zaje*istą FIOLETOWĄ marynarkę. Okazało się że moja idolka Honey ma taką samą nie mam jej więc wstawiam zdjęcie hon w tej marynareczce:
Ogólnie b fajna, taka przewiewna...
A że nie wiedziałam że będziemy w galeri prawie 2 godziny (łał) w butach na wysokim obcasie!!! Nogi mi odpadały. Nie umiem nawet opisać uczucia jakie towarzyszyło mi po ściągnięciu buctów. Taka ulga.... Ale kończąc dzisiejszy dzień. Kupiłam legowisko z mamą :D
Dobra kończę
Ania

sobota, 23 lipca 2011

What do I have for you?

Witajcie. Wczoraj wieczorem obiecałam wam post. Więc zaczynam.
   Wczoraj obudziłam się o godzinie 7.30, by wyjść na spacer o 8. Chodziłąm i wróciłąm po 30 minutach. Cały dzień, był tak dobrze wykorzystany, że aż trudno o tym pisać. Nie spędziłam go na kompie cały dzień tylko na..., no właśnie po koleji. O godzinie 13.15 byłam u Anety. Spóźniony prezent inieniniowy.... Wcześniej nie mogłam prrzyjechać, bo były urodziny brata... :( Dostała Tomb Raider: Anniversary. Obie uwielbiamy grać w Larę Croft, a że ona nie ma swojej ( ani jedniej części) prywatnej postanowiłam dać jej ją na imieniny. Ja sobie kupiłam TR: Underworld. Co do Underworld mam bardzo śmieszną historię. Kiedyś pożyczyłam tą część od mojej Sąsiadki ( :*). Ona kupiła swoją zaraz po tym jak wyszła. Nie poszła mi ( jej też) . Kiedy kupiłam sobie ( w czwartek) edycje kolekcjonerską ( tak tanią że pozazdrościć) poszłą mi. Teraz w nią gram. Ale wracając do wczorajszego dnia. Potem poszłąm do Oli ( tejże sąsiadki) pochwali się, że NARESZCIE będę mieć psa. Razem szuałyśmy imienia, ale  mojej jakże wybrednej mamie spodobało się tylko jedno Eris. Ale to jest bogini niezgody, więc mi się to nie podoba. Zaczęłam szukać jakiś imion w mitologi Greckej i Rzymskie. Zanlazłam tylko Nefra ( nie podobało się jej); Iris( o tak podoba się mamie); Ersi(  jej się podoba mnie nie); Chloris( nie podoba nam się obu). Ale jak  było talk z tą Chloris:
- A Chloris?- zapytałam z nadzieją
- Nie- odpowiedziała mama
- i też się nie podoba. Kojarzy mi się  zperfumami Chloe.
- A może Kloe?
- Nie.
A później mi się spodobało i zostało Kloe. Tatcie wszystko jedno, ważne żebym się nią opiekowała. A teraz parę fott.  Wynagrodzenie, tego że wczoraj nie pisałam.





To nasza Kloe.
A teraz inne fotki, które mogą się wam spodobać:







anna.

Ps: jutro dodam zdjęcia z sesji SŁAWNYCH  Kobiet.

piątek, 22 lipca 2011

Tomorow...

witajcie. Sorki, że dziś nic nie napisałam dziś żdnego posta, ale nie miałam na to czasu. Jutro wam to wynagrodzę. Parę zdjęć i może jakiś bonus. Np. opis dzisiejszego szalonego dnia?! Nie wiem zobaczę. :D
Anna

czwartek, 21 lipca 2011

My dreams come true!!

Witajcie. Zanim powiem co to za marzenie, najpierw opowiem wam krótką historię.
         Zawsze chciałam mieć psa. Mieszkanie w blogu ne pozwalało mi zrealizować tego mazrenia. Do tego rodzice zawsze mówili "pies będzie w nowym domu", tj. kiedy przeprowadzimy się z mieszkania do domu jednorodzinnego. Byłam zła na cały świat, ale chciałąm mieć jakieś zwierzątko. Rodzice zgodzili się na krolika miniaturkę. I pamiętam ten dzień jak dziś. Królika poszliśmy kupić do "CH MAX" była tam zoologia w której zawsze chciałam kupić zwierzę. Przed wejściem do sklepu siedliśmy na ławce przed zabawkowym i rodzice się zaptali
- czy na pewno chceśz króliczka?
- wolałabym psa.
- pies będzie w nowym domu.
I tak kupiłam królika. Parę lat później kiedy przeprowadziliśmy sę w końcu do domu,  rodzice znajdywali kolejne preteksty, by nie posiadać tak wiernego kompana, jakim jest pies. Dlatego pragnienie, posiadania go zagłuszałam kupując 4 chomiki ( czywiście nie na raz), Pixela, Tallulah, która okazała się być chłopcem i nazwłam go Bear, na końcu kupiłam 2 siostry Coco i9 Chanel. Bearusia, coco i chanel mam do dzisiaj. Pixelek już zdechł. Stray był. Ale wracając do tematy psa. Umowa była taka że miałam wychodzić na spacery przez miesiąc 3x dziennie, by udowodnić że bd wychodzić z nim jak będzie w domu. I co okazuje sie ze nigdy mi się nie chialo aż do tych wakacji. A wczoraj oficjalnie dostałam POZWOLENIE NA POSIADANIE PSA!!!!!!!!!!!!! Moje marzenie w końcu się spełniło. Po 3 latach ( prawie) mieszkania  w "nowym domu" narezcie. Będzie to suczka rasy Cavalier King Charles Spaniel.
Oto krótki filmik o tej rasie:



A i wczoraj byłam w galerii i kupiłam buty Oxfordy z deichmann'a i Tb; underworld.
Ania

wtorek, 19 lipca 2011

Pictures that inspire me

Witajcie. Dziś trochę ściągnę pomysł od Anety, ale dawno już nie robiłam inspiracji. Stare możecie znaleść na blogu, którego nie długo usunę ( a może nie) http://www.czekoladowe-ciasteczko.blogspot.com/ . Więc, uwielbiam fotografię i lubię stać po obu stronach aparatu. W pozowaniu lubię to, że mogę stać się kimś innym. Mogę pokazać emocje, które na codzień w sobie ukrywam. A w robieniu zdjęc lubię, to że niepozorne przedmioty można "ożywić'. Według mnie każda rzecz ma swoją duszę, której na codzień nie dotrzegamy, a na zdjęciach emanują z nich emocje i ciepło. Czasem uciekam od żeczywistości, zatracając sie w fotografii. Nie przeszkadza mi chłód w zimie, kiedy jestem ubrana w stórj kąpielowy by pozować i goroąco w upalnym lecie,  kiedy noszę kożuch... Kiedy trzymam aparat w ręku lub kiedy obiektyw patrzy mi w oczy odnajduję samą siebie.






















To mja koleżanka.


To też ona. Słodkie... a raczej kwaśne.

Emma Roberts.

I to tyle.
Anna.

piątek, 15 lipca 2011

The premiere of Harry Potter and deathly hallows part 2

Hello. Dziś byłąm w kinie na premierze ostatniej części Harrego Pottera. Ta część była najlepsza ze wszystkich. Aktorzy doskonale wcielili się w rolę i uważam, że sam Severus Snape tworzył tak zwaną akcję. Denerwowało mnie to, że Voldemort cały czas wrzeszczał. Łaaaaa.... No ludzie ile można?! Ale - było to, że w każdej części są śmieszne momenty, a ty prawi wcale. Ok, rozumiem, że dramatyczne przeżycia nie ś apowodem do śmiechu, ale ie zaszkodziłoby....
Ale tak ogólnie to było bardzo fajnie. Jak ktoś stwierdził na yt " 15 lipca oficjalnie zakończy moje dzieciństwo." Ahh... te chwile z Harrym są nie do zapomnienia.

Ania.

czwartek, 14 lipca 2011

Wakacje!

Witajcie. Dziś zdam wam krótką relacje z moich wakacji. Spędziłam je w Hiszpani w małej miejscolości Loret de Mar. Był to obóz organizowany przez moją szkołę. Było super zabawnie. Naszymi opiekunkami były Pani od chemii i geografii. Mieliśmy dużo luzu. Cały czas byłam wrzucana do wody, ale ilości wrzuceń mojje koleżanki , Ady, nikt nie przebije. Oczywiście chłopcy nie mieli żadnych skrupułów i wrzucali nas w ubraniach.Najśmieszniej było kiedy została wepchcięta w długiej ( sięgającej kostek) sukience. Powietrze "wydeło" ją do góry i wyglądałam jak bym się urwła z XIX i nosiła coś takiego:
(mówię o fasonie)


Nasze jedzienie było przepyszne. Bardzo mi smakowało, poniewarz gustuję w owocach morza, a kalmary po prostu rozpływały się w ustach. Przykrą prawdą było też to, że chyba szef kuchni nie umie przyżądzać małrz, ponieważ wyszły mu okropnie. Źle przygotowany ryż, którym chciałam przegryść okropny niesmak (wywołany 'pięknymi" małrzami) okazał się gorszy od samych owoców morza... blee.A teraz trochę zdjęć:
Pierwszy dzień. Godzina 23.50. Plaża.Ubranie jest mokre. Jestem mokra.
Drugi dzień. Godzina 00:20. Hotel. Pokój. Mokra ja.

Drugi dzień. Godzina ok. 12. Plaża
Zakupy.

Zakopana.

Na tele parku Gaudiego.

Na tle stadionu.

Anecie się podoba.

Mój nowy kumpel.

Odbija nam na ławce w Barcelonie.
Mój nowy... Manekin.


Buziaki, Ania.