piątek, 30 marca 2012

Coś tam coś.

Witajcie. Dzisiaj było śmiesznie. Lałyśmy już po prostu z głupoty i żałosnego zachowania Anety. Ona ciągle myśli, że wszystko będzie ok i pisze jakieś durne wiadomości, że to jakiś absurd na jej temat. 'powinnaś wiedzieć że nie plotkuję', akurat znam ją na tyle dobrze, że wiem do jakie granice w obgadywaniu i oczernianiu innych potrafi przejść, aczkolwiek nigdy nie spotkałam się z wiadomością, że obgaduje mnie swoją (eks)przyjaciółkę. A może po prostu tego nie wiedziałam.
Aha, i ciągle pisze, że powiedział mi to ktoś kto chce nas skłócić i jest jakimś kretynem. miło, że tak traktujesz Zu i Bagg.
Opowiem wszystkim jak to wyglądało. Siedzimy sb na lekcji wychowawczej, komentujemy Anetę która rzekomo zawiesiła rozmowę na skype ( dziwne, że w momencie kiedy ją wyprosiłyśmy). Po czym rozwinął się temat Anetki. Zanim się zorientowałyśmy, okazało się że dosłownie napierdala na KAŻDĄ z nas. I niech się nie wykręca textami, że ona NIC NIE ZROBIŁA. Smsy to jednak archiwum wyzwisk i 'nagadywań'...
Ale teraz o czymś wartym uwagi.
Znów poszłyśmy do lumpeksy z Zu. Niestety zacna Bagi nit towarzyszyła nam z racji jakiegoś konkursu w sql na który musiała zostać. I niestety dziś nie pokażę wam moich nowych sweterków typu oversize, bo mama zaraz po moim przyjściu chciała je wyprać. To dobrze. Zaprezentuję je na jakiejś sesji którą mam ochotę zrobić, albo w typowym outficie które występują tu coraz częściej.
Mój pies właśnie chrapie obok mojego łóżka na posłaniu i swoim kocyku. Jakie to słodziutkie.
anna.
PS: sorki, że tak piszę o kłótni z Anetą, bo pewnie oprócz niej i moich dziewczyn nikogo to nie iteresuje, ale to jest blog. A wg definicji bloga jest to internetowy pamiętnik w którym powinno się zapisywać najistotniejsze rzeczy.  A na pewno nie jest to kolor sweterków które kupiła, dlatego wybaczcie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz